Czego się spodziewać po książce, jeśli z informacji na okładce wynika,
że opowiada ona historię kobiety na życiowym zakręcie, która rozstała
się z mężem, ledwo wiąże koniec z końcem i ma dwójkę nie do końca
standardowych dzieci? Ano tego, że ani chybi jest to opowieść oprzezwyciężaniu trudności, nowym starcie i koniecznie nowej miłości. Czy
to źle? W większości znanych mi wypadków tak, bo takie książki
zazwyczaj są schematyczne i ckliwe, jakby obliczone na to, by kupić
sobie sympatię czytelniczek. Ale nie tym razem.
Jess ma 27 lat i mnóstwo problemów na głowie. Samotnie wychowuje dwójkę dzieci – jedno wybitnie uzdolnione i jedno zdecydowanie nieodnajdujące się w społeczeństwie. Pracuje na kilka etatów, bo na pomoc wciąż jeszcze aktualnego męża nie może liczyć. Jednak mimo nawału kłopotów wciąż udaje jej się utrzymać optymistyczne nastawienie do życia. Kiedy więc jej córka staje przed szansą przyjęcia do wymarzonej, ale niestety płatnej szkoły, staje na głowie, by zdobyć pieniądze na czesne. Kilka szalonych decyzji i zaskakujących splotów wydarzeń później cała rodzina ląduje w samochodzie Eda – mężczyzny, u którego Jess pracuje jako sprzątaczka. Pod wpływem impulsu zgadza się on zawieźć ich na konkurs matematyczny, w którym nagrodą jest wysoka suma. I tak obcy sobie ludzie podróżują razem przez cały kraj, poznając się, zaprzyjaźniając, i wspierając się w trudnych chwilach, bo jak się okazuje, nie tylko Jess jest w ciężkiej sytuacji.
Jess ma 27 lat i mnóstwo problemów na głowie. Samotnie wychowuje dwójkę dzieci – jedno wybitnie uzdolnione i jedno zdecydowanie nieodnajdujące się w społeczeństwie. Pracuje na kilka etatów, bo na pomoc wciąż jeszcze aktualnego męża nie może liczyć. Jednak mimo nawału kłopotów wciąż udaje jej się utrzymać optymistyczne nastawienie do życia. Kiedy więc jej córka staje przed szansą przyjęcia do wymarzonej, ale niestety płatnej szkoły, staje na głowie, by zdobyć pieniądze na czesne. Kilka szalonych decyzji i zaskakujących splotów wydarzeń później cała rodzina ląduje w samochodzie Eda – mężczyzny, u którego Jess pracuje jako sprzątaczka. Pod wpływem impulsu zgadza się on zawieźć ich na konkurs matematyczny, w którym nagrodą jest wysoka suma. I tak obcy sobie ludzie podróżują razem przez cały kraj, poznając się, zaprzyjaźniając, i wspierając się w trudnych chwilach, bo jak się okazuje, nie tylko Jess jest w ciężkiej sytuacji.
Początkowo ciężko mi było „wsiąknąć” w tę książkę. Miałam wrażenie, że
czytałam już setki podobnych historii. Z każdą kolejną stroną okazywało
się jednak, że nie do końca miałam rację. Autorce udało się bowiem
bardzo dobrze wyważyć przekaz, dzięki czemu nie jest to ani kolejna
umoralniająca opowieść, ani wyciskacz łez czy romans. „Razem będzie
lepiej” to po prostu bardzo sprawnie napisana, momentami zabawna, a
momentami odrobinę wzruszająca, czasami trochę smutna, a jednak w
ogólnym wydźwięku optymistyczna historia, którą czytałam z naprawdę dużą
przyjemnością. Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to chyba tylko do aż
nadto dużej porcji szczęśliwych splotów okoliczności pod koniec. Aż
wierzyć się nie chce, że po tylu problemach – a przez większą część
opowieści wyskakują one z każdej kolejnej czytanej strony – że po tylu
problemach nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko,
ale to wszystko nagle się wyjaśnia, upraszcza i rozwiązuje. Ale z
drugiej strony – czy właśnie nie o to chodzi w takich opowieściach?
Nie sposób na koniec nie wspomnieć o pięknej, optymistycznej i
wiosennej okładce, która sprawia, że naprawdę chce się sięgnąć po tę
książkę. Po cichu liczę na to, że wydawnictwo wyda kolejne książki z
podobnym wzorem na okładce, za każdym razem zmieniając tylko
kolorystykę. Myślę, że pięknie się to będzie prezentować na półce.
Gwoli podsumowania: Z czystym sumieniem polecam tę pozycję wszystkim
spragnionym delikatnego powiewu świeżości i optymizmu. To tytuł w sam
raz na wiosnę, do czytania choćby na kocu przed domem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz